
Chyba każda mała dziewczynka ma w swoim życiu taki czas, kiedy marzy żeby być księżniczką, a swoje marzenia najczęściej realizuje na balach przebierańców. Ja nie jestem w tym przypadku żadnym wyjątkiem, chociaż z tego co pamiętam księżniczką na balu byłam tylko raz ;) Wysnułam jednak teorię, że w poprzednim wcieleniu musiałam być królową, bądź co najmniej damą dworu :P Uwielbiam zamki i pałace, a na widok sukni z okresu średniowiecza serce zaczyna mi bić szybciej. Na Dolnym Śląsku zwiedziłam już prawie większość zamków, niektóre nawet po kilka razy i zawsze jak gdzieś z rodzinką jechaliśmy na wakacje, to mieliśmy na swojej trasie zamek do zobaczenia. Uwielbiam zamki już zniszczone, z kawałkami rozpadających się murów, w których można wszędzie wejść, wszystko zobaczyć i dotknąć. Mniej lubię te, w których trzeba chodzić w specjalnych kapciach, żeby nie pobrudzić i porysować podłogi, w których na każdym kroku śledzi cię wzrok stróża i w których są oddzielone komnaty, które można zobaczyć, a których nie można. Choć wiadomo, to właśnie takie zamki są najpiękniejsze i robią wrażenie, i to właśnie w takim zamku moim największym marzeniem jest spędzić chociaż jeden dzień, w pięknej sukni, aby poczuć się choć przez chwilę jak prawdziwa księżniczka ;)
Nic więc dziwnego, że jak mamusia przyjechała na naszej trasie zwiedzania znalazł się Pałac w Wilanowie. Piękny z zewnątrz, troszkę mnie rozczarował wewnątrz. Większość komnat była pokryta jedynie portretami władców oraz członków rodziny Potockich wątpliwej urody. A że sam pałac jest naprawdę ogromny proszę sobie wyobrazić moją minę, jak przechodzę z komnaty do komnaty i znów widzę całe ściany pokryte obrazami. Sam koniec zwiedzania był ciekawszy, bo w końcu pojawiły się wystylizowane pokoje i sala balowa. Po obejrzeniu wnętrza pałacu, przyszedł czas na ogrody, które aktualnie ciągle są w remoncie, ale już ich duży kawałek jest dostępny dla zwiedzających. A w ogrodzie można było zobaczyć takie dziwne, powykrzywiane figurki, które widać na poniższych zdjęciach ;)



Fot. Mamusia
Figurki ubrane były w:
Bluzeczka - zabrana mamie, ale już wróciła do właścicielki :P
Kokardka - DIY
Spodenki - stare jak świat, pewnie z czasów średniowiecza ;)